EGYPTIAN MAGIC WIELOZADANIOWY BALSAM DO SKÓRY

Egyptian Magic swojego czasu krążył po sieci i trochę mnie prześladował. Widząc setny raz to opakowanie, poczytałam trochę o tym kremie. Jego cudowne właściwości pewnie nie jednej osobie zawróciły w głowie. Ja jestem odporna na takie obietnice, raczej podchodzę do nich z dystansem. Obiecać można przecież wszystko, prawda? Do produktu podeszłam wyłącznie z ciekawości, nie liczyłam na cuda. Bardziej chciałam sprawdzić, jak działanie ma się do obietnic producenta i czy rzeczywiście jest to tak unikalny oraz wielozadaniowy produkt, który koniecznie trzeba mieć w swojej łazience.
 

Informacje o produkcie:
Sekret pięknej skóry celebrytek! Niezbędny wielozadaniowy balsam pielęgnacyjny odpowiadający wszelkim potrzebom skóry - regeneruje suchą skórę, zmniejsza ryzyko wystąpienia niedoskonałości i blizn po niedawno przebytym trądziku. Do stosowania od stóp po czubek głowy: jako krem nawilżający do twarzy, jako demakijaż, jako krem pod oczy, jako balsam do ust lub jako krem do rąk i skórek. Nawilża suche końcówki włosów, koi suchą i podrażnioną skórę, łagodzi zaczerwienienia i swędzenie spowodowane suchością skóry. Rezultaty: skóra nawilżona, miękka, promienna, zatarte niedoskonałości. Sekretem Egyptian Magic jest unikalna, w 100% naturalna formuła na bazie miodu, oliwy z oliwek i pszczelego mleczka znanych z właściwości ultra odżywczych, przeciwzapalnych i gojących. Odpowiedni do każdego typu skóry, nawet wrażliwej i podatnej na występowanie niedoskonałości.

INCI:
Olea Europaea Fruit Oil, Cera Alba, Mel, Bee Pollen, Propolis Cera, Royal Jelly.


Pojemność: 30 ml, 118 ml
Cena: 76 zł, 170 zł
 
 
Balsam ma prosty i niewyszukany skład. Odstraszyła mnie trochę oliwa z oliwek, ale z kolei zachęcił miód i mleczko pszczele, która moja skóra lubi i bardzo dobrze toleruje. Kosmetyk nie ma ładnego i zachęcającego zapachu, pachnie po prostu swoimi składnikami, można gdzieś doszukać się zapachu miodu, ale całościowo to zapach bez wyrazu. Konsystencja przypomina odrobinę maść, jest miękka i plastyczna. Balsam w kontakcie ze skórą zmienia się na sekundę jakby w olejek, po czym szybko wchłania, zostawiając delikatny blask. Konsystencja nie jest ciężka i bardzo tłusta, ale jednak na skórze pozostaje film, przez co moim zdaniem produkt sprawdziłby się zimą, np. do ochrony skóry przed wiatrem i mrozem.
 

Produkt sprawdziłam na kilka sposobów, za wyjątkiem demakijażu. Jestem pewna, że zmycie go z twarzy samą woda byłoby niemożliwe, a obawiam się, że i przy pomocy żelu zajęłoby to chwilę. Nie chciałam ryzykować. Balsamu używałam okazjonalnie do wieczornej pielęgnacji twarzy, gdy chciałam zafundować skórze treściwsze odżywienie i nawilżenie. Używany sporadycznie, maksymalnie dwa wieczory z rzędu, nie robi nic złego, wręcz przeciwnie bardzo dobrze poprawia kondycję skóry, intensywnie odżywia i regeneruje. Niestety używany częściej zapycha skórę. W związku z tym zalecenie producenta odnośnie skóry z niedoskonałościami jest moim zdaniem mocno przesadzone. Uważałabym z tym produktem, przy cerze mieszanej, nie wspominając nawet o tłustej. Jako balsam do ust jest średni, a posmak w trakcie noszenia go na ustach niezbyt przyjemny. Kilkukrotnie stosowałam go do rąk, gdy czułam, że są przesuszone. Ze względu na film, jaki produkt zostawia, aplikowałam go wyłącznie na noc, nieco grubszą warstwą. Muszę niestety stwierdzić, że efekt też był mizerny. Czułam, że dłonie są wypielęgnowane, ale wyłącznie do pierwszego mycia rąk. Długofalowego efektu brak. Balsam nakładałam na końcówki włosów również na noc, gdy wiedziałam, że rano będę myć włosy. Nie odważyłam się stosować go na dzień, bo nałożenie odrobiny więcej produktu, fundowało nieodwracalnie tłuste końcówki. W przypadku włosów, również nie widziałam jakiegokolwiek efektu, a na dodatek ciężko było zmyć produkt z włosów.
 
 
Podsumowując, moim zdaniem to bardzo przeciętny i przereklamowany produkt. Z prostego składu, stworzono cudowne remedium na wszystko, na dodatek za wygórowaną cenę. Płacimy za obietnicę oraz poczucie sekretnej pielęgnacji gwiazd. Gdyby jeszcze składniki miały organiczne pochodzenie, a tak nie wiadomo skąd są i jakiej są jakości.
Myślę, że każdy znajdzie jakieś zastosowanie tego produktu, ale moim zdaniem nie jest to nic nadzwyczajnego, a już na pewno nie jest to kosmetyk, który koniecznie trzeba mieć.

Dajcie znać, czy używałyście Egyptian Magic? Jeśli tak, to jakie są Wasze wrażenia? A może dopiero macie zamiar kupić ten balsam?

Komentarze

  1. Ufff... jak dobrze że nie doszłam do etapu w którym stwierdziłabym, że to już na niego pora. To kuszenie "pielęgnacją gwiazd" ma jednak ppdświadomy wpływ.. no ale.. te gwiazdy to głównie w salonach piękności siedzą więc nie ma się co oszukiwać, że zwykły krem da nam ten sam efekt 😅 szkoda, że to takie oszustwo.. i wcale nie tanie 😐

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe no właśnie, wątpię aby gwiazdy używały kremu za 76 zł 😂😂😂 Ale wiesz, na niektórych to działa 😂
      Ten krem, na jego skład i właściwości jest stanowczo za drogi...

      Usuń
    2. Ha ha ha.. gwiazdy za zdjęcie z kremem pewnie dostały 10 razy tyle co jest wart :-D hahahaha.. :-D
      A co to za zastój na blogu? Do roboty! :-D ;-*

      Usuń
    3. Dokładnie:D
      Zastój przymusowy:/ Padł komputer, nie mam dostępu do programu aby obrobić zdjęcia:((( Posty są gotowe na przód, tylko zdjęć brakuje . W surowej formie wrzucić ich nie mogę....

      Usuń
  2. Czyli jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego:D
    Tak myślałam, nigdy nie kusił mnie jakoś wybitnie bo podobnie jak Ty nie daje sie nabrać na obietnice producenta;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W większości przypadków tak jest, niestety, ale przyznaje miałam produkty, które obietnice wielorakiego zastosowania spełniały 😎
      Moim zakupem kierowała wyłącznie ciekawość, podejrzewałam że tak z nim będzie i musiałam sprawdzić 😋

      Usuń
  3. Kiedyś też wiele o nim słyszałam i też nie raz kusił mnie zakup. Cena jednak odstraszała i teraz po Twojej opinii, nie żałuję, że nigdy się nie skusiłam. Czasem coś jest wychwalane, a kompletnie przeciętne. Pewnie popularność zdobył rzeczywiście dlatego, że wspomniała o nim jakaś gwiazda...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, dokładnie 😉 niestety czasami tak jest ...

      Usuń
  4. Tez nie bardzo wierzylam w te cuda w opisie, ale recenzje nieco zachwialy moja wiare w slusznosc decyzji o odstapieniu od zakupu...
    Dzieki wiec Dobra Kobieto za tą recenzje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę! Czasami recenzje rzeczywiście mogą nieco skołować nastawienie, ale grunt trzymać się własnej pierwszej myśli :)

      Usuń
  5. A nie mówiłam, że na bank przereklamowany?! :DD Wrzucili w skład ROYAL Jelly i przekonani, że to już prestiż ;DD Opakowanie też ma brzydkie! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Mam już końcówkę tego "cuda" na szczęście! Więcej nie kupię....

      Usuń

Prześlij komentarz

POPULARNE POSTY