PIXIE NATURALNY KOREKTOR POD OCZY Z WITAMINAMI

Markę Pixie znam niemal od samego początku jej istnienia, kiedy rozpoczynałam przygodę z makijażem mineralnym. Doskonale pamiętam pierwsze różowe i błyszczące słoiczki z podkładami. Jako że wówczas z minerałów byłam zadowolona, kupowałam również korektory tej samej marki. Opakowanie jednego mam do dziś, był to najzwyklejszy plastikowy słoiczek, (jaki teraz można kupić np. w Rossmanie aby przełożyć kosmetyki na wyjazd) ozdobiony na wieczku czarnym motylkiem. Kto pamięta takie Pixie? Image marki zmienił się diametralnie, o nowych wersjach produktów słyszałam wiele dobrego, więc postanowiłam sprawdzić ich korektor.


Informacje o produkcie:
Całkowicie naturalny korektor pod oczy, który doskonale koryguje niedoskonałości, neutralizuje i rozjaśnia przebarwienia skóry. Znakomicie kryje cienie pod oczami, utrwala makijaż oczu na cały dzień. Zawiera witaminę A (retinol), witaminę E oraz witaminę C. Zawarta w składzie gliceryna roślinnego pochodzenia, na skórze tworzy ochronny film i nawilża skórę.

INCI:
Ricinus Communis Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Kaolin, Titanium Dioxide, Mica, Hydrogenated Coco-Glycerides, Sucrose Tetrastearate Triacetate, Cera Alba, Candelilla Cera, Copernicia Cerifera Cera, Squalane, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopheryl


Pojemność: 3 ml
Cena: 39 zł


Wybrałam kolor 01- Vanilla Cream, czyli środkowy w gamie trzech dostępnych odcieni (00- Creme Brulee, 01- Vanilla Cream oraz 02- Sweet Almond). Trafiłam idealnie, kolor jest dla mnie w sam raz. Korektor zamknięty jest w małym granatowym otwieranym pudełeczku wraz z lusterkiem, co jest dużym ułatwieniem, gdy chcemy na szybko poprawić okolicę oka. Konsystencja jest zbita, poddaje się dopiero przy kontakcie z ciepłem dłoni. W moim odczuciu, podczas aplikacji kosmetyk jest odrobinę toporny oraz suchy. Nie wtapia się w skórę i na pewno nie określiłabym go jako nawilżający. Na skórze jest widoczny, wygląda jak przypudrowany podkład. Z korygowaniem niedoskonałości też radzi sobie średnio, nakładany na przebarwienia kryje je w stopniu powiedzmy zadowalającym, a przy systematycznym stosowaniu nie zauważyłam, aby cokolwiek rozjaśnił. Jeżeli chodzi o maskowanie cieni pod oczami, też nie jestem zachwycona. Po przygodach z płynami micelarnymi okolice oczu były odrobinę podrażnione i czerwone. Aby to zniwelować musiałam nakładać większe warstwy produktu, które niestety było widać. Próbowałam różnych metod aplikacji: wklepując cienkie warstwy, jedną grubszą, rozcierając itp. Efekt ten sam. Poza sporadycznymi epizodami, nie mam regularnych cieni pod oczami i widząc jak kosmetyk sprawdza się u mnie, na pewno nie poleciłabym go nikomu, kto je posiada. Sama trwałość produktu jest przeciętna, nie utrzymuje się cały dzień jak w opisie producenta. Korektor trzeba poprawić minimum raz w ciągu dnia.


Brakuje mi w tym produkcie rozświetlenia, które być może poratowałoby według mnie ten kosmetyk. Spośród trzech korektorów jakie opisywałam na blogu, ten jest niestety najsłabszy. Zdecydowanie lepiej sprawdzał się korektor w kredce marki ZUII (recenzja tutaj), który ładnie rozświetlał okolice oczu, niwelując widoczność cieni, czy opuchlizny,  dodatkowo świetnie maskując niedoskonałości. Lepszy jest  także korektor Special Agent marki Uoga Uoga (recenzja tutaj), który jeszcze mam. Pomimo lekkiej konsystencji, mam wrażenie, że lepiej radzi sobie z problematyczną okolicą oczu. Bardzo ładnie kryje zaczerwienienia i rozświetla skórę.


Nie do końca ten korektor się u mnie sprawdza. Jestem troszkę rozczarowana, bo liczyłam na więcej, tym bardziej, gdy naczytałam się wielu pochlebnych opinii o tym produkcie. Z drugiej jednak strony, może mam za duże wymagania jak na produkt za 39 zł? Powiedzmy tak, w tej cenie jest ok, ale ze swojej strony nie polecę go komuś, kto potrzebuje silnego krycia pod oczami, naturalnego wykończenia i trwałości. Być może lepiej sprawdzi się u osób z innym typem cery, bo mojej lekko przesuszonej po sezonie grzewczym skórze, zdecydowanie nie służy.

Dajcie znać, czy miałyście ten korektor. Jestem bardzo ciekawa jak u Was się sprawdził.

Komentarze

  1. Tego kosmetyku akurat nie miałam, ale doskonale pamiętam pierwsze opakowania Pixie. Też preferuję rozświetlające korektory pod oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo 👍 Rozświetlające zdecydowanie robią robotę ;)

      Usuń
  2. A miałam to kupić.. ależ byłam blisko 😂 kupując podkład Pixie i puder rozważałam zakup korektora ale kolejny do kolekcji potrzebny mi nie był 😅 Anula też na niego psioczyła więc sama nie jesteś.. a ja co do waszej dwójki mam szeroki poziom zaufania w tej kwestii 😙😙

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak miło :D
      Wiesz co, pewnej grupie osób korektor bardzo się podoba, więc nie jest powiedziane, że u Ciebie by się nie sprawdził:/ Bublem to on nie jest ;) Ale przez pryzmat własnych odczuć namawiać Cię nie będę ;P

      Usuń
  3. Też się cudów naczytała i też mnie rozczarował :DDD
    Ja kocham się niezmiennie od wieeeeelu miesięcy w kremowym korektorze couleur caramel - cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... CC mnie ostatnio zachwyciło więc pomyślę nad tym korektorem :D

      Usuń
    2. :))))
      Ja myślę już o kolejnym, bo w obecnym ostatnio zobaczyłam kawałek dna i lekko się wystraszyłam :DD

      Usuń
  4. Mam od niedawna, u mnie wygląda inaczej, ale póki co nie zachwycam się tak jak niektórzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im więcej czytam komentarzy odnośnie tego produktu, to utwierdzam się w przekonaniu, że dużo zależy od rodzaju skóry...
      W końcu nie wszystko musi każdemu pasować:D

      Usuń
  5. No ok, czyli jednak nie wszystko co opiszesz chcę :D Zresztą chyba już wcześniej ustaliłyśmy, że ja nawet nie mam po co się za nim rozglądać. Jak na korektor stworzony stricte pod oczy powinien sprawdzać się o niebo lepiej w tym temacie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, to by już było naprawdę przerażające jakbyś chciała to z czego nie jestem zadowolona:P
      Podtrzymuje ustalenia, poszukaj czegoś innego. Za ten produkt nie ręczę...

      Usuń
    2. Prawdopodobnie oskarżyłabym Cię wtedy o jakieś psychologiczne manipulacje :DD

      Usuń
  6. Ja pamiętam początki Pixie, tak żałuję, że marka zdecydowała sie na zmiany bo teraz ich produkty w ogóle mi nie podchodzą. Ostatnio robiłam kolejne podejście i znowu rozczarowanie.
    Wg.mnie korektor to korektor i przede wszystkim musi dobrze kryć. Cena nie ma znaczenia, swoją rolę powinien spełniać. Szkoda, że nie przypasował Ci w stu procentach:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, bardzo liczyłam na ten produkt. Trudno, sprawdziłam, przekonałam się i Pixie mam "z głowy" ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

POPULARNE POSTY