DENKO # 1

Zdecydowałam się w końcu na tego rodzaju posty, głównie dzięki Le Bleuet, która stwierdzeniem "weryfikować ostateczne wrażenia odnośnie danych produktów" finalnie mnie przekonała. Nie wiem jak długo uda mi się przy tym pozostać, bo nie przepadam za chomikowaniem kosmetyków. Uwielbiam natychmiast wyrzucać puste opakowania, a niewątpliwie pozostawianie pustych opakować zakrawa dla mnie właśnie na chomikowanie;) Lubię przejrzystość w szafce łazienkowej i moment kiedy można kupić coś nowego. Oczywiście można kupować non stop bez względu na to co aktualnie jest w użyciu, ale ta zasada "nowe za stare" skutecznie wyleczyła mnie z zakupoholizmu kosmetycznego. Póki co sprawia mi to dużo satysfakcji.
Wracając do denka, pierwsze będzie niewątpliwie zbieraniną opakowań. Udało mi się część schować, bo niektóre z przyzwyczajenia trafiły do kosza. No to zaczynamy.


INIKA PODKŁAD MINERALNY Z KWASEM HIALURONOWYM
 
W końcu się skończył. To był bardzo dziwny podkład. Latem ciemniał na twarzy (co było do przyjęcia biorąc pod uwagę ciemniejszy koloryt reszty ciała) oraz zaczynał się świecić na twarzy po kilku godzinach. Zimą z kolei, odcień pozostawał bez zmian (był jaśniejszy, odpowiedni do tonacji skóry o tej porze roku)  oraz trzymał się na twarzy prawie cały dzień, bez nieestetycznego świecenia. Zupełnie inną recenzję otrzymał latem, inną zimą. Nie używałam go codziennie, bo moja skóra nie przepadała za nim aż tak, ale co kilka dni jak najbardziej. Przez to wszystko posłużył mi aż do lutego. Zauważyłam jeszcze jedno, co mi się niekoniecznie podoba, a mianowicie opakowanie. Bardzo szybko się zniszczyło, złote i białe napisy się wytarły. Za cenę 155 zł opakowanie powinno być adekwatnej jakości, a tak wygląda jak najtańszego kosmetyku za 15 zł. Podkład nie jest zły i wiem, że ma grono fanek. Mnie nie zachwycił aż tak, bym kupiła kolejne opakowanie.

Recenzja latem tutaj
Recenzja zimą tutaj

URTEKRAM ODŻYWKA DO WŁOSÓW W SPRAYU Z RÓŻĄ BEZ SPŁUKIWANIA
 
Kupiona w sierpniu przetrwała do lutego. Na początku byłam z niej zadowolona, podobał mi się jej zapach oraz działanie i wydawało mi się, że zużywa się w miarę normalnie. Niestety wydawało mi się, bo tej odżywki skończyć nie mogłam. O ile pierwsze 1/3 butelki poszło bez problemu, to kolejne 2/3 zaczęły się przedłużać. Kosmetyk po prostu mi się znudził. Coraz rzadziej zaczęłam po nią sięgać, kupiłam w międzyczasie mniejsze pojemności innych odżywek i tak od czasu do czasu ją używałam. Gdzieś w okolicach grudnia, poczułam jej inny zapach na włosach niż dotychczas. Odżywka zaczęła inaczej pachnieć. Aromat róży jakby się ulotnił, albo mój nos już go nie wyczuwa. Psikałam i psikałam, już tak na prawdę na siłę i miałam wrażenie, że ostatnie centymetry wyznaczające poziom płynu w butelce jak na złość nie malały. Od zachwytu do nienawiści, co za dużo to się nudzi. Mam jej serdecznie dość i długo nie kupię odżywki w sprayu większej niż 150 ml.

Recenzja tutaj

PURECHIMP 100% NATURAL SUPER CLEANSER 
 
Kolejny produkt, który się uchował od sierpnia, a wszystko za sprawą tego, że na mojej cerze się nie sprawdził, o czym mogłyście przeczytać w jego recenzji. Tak sobie stał i stał, nie miałam na niego pomysłu, a szkoda było mi go wyrzucić bo pachniał uroczo. W końcu mnie olśniło i zaczęłam go używać go mycia dłoni po zrobieniu manicure. Zamiast peelingu, pasta Purechimp sprawdziła się idealnie. Więcej go jednak nie kupię, jak już to bananowy olejek do twarzy tej marki.

Recenzja tutaj

AKAMUTI SWEET ORANGE FACIAL SCRUB

Uroczy, idealny peeling do twarzy. Tak jak przypuszczałam 50 ml wystarczyło mi na pół roku używania, częściej lub rzadziej. Jego pomarańczowy zapach dalej mnie zachwyca. Działanie jest tak samo satysfakcjonujące jak na początku. Zostało mi go jeszcze dosłownie na kilka użyć, ale to denko to zdecydowanie ten moment kiedy trzeba go wykończyć i kupić coś nowego. Koniecznie wypróbujcie cokolwiek z Akamuti;)

Recenzja tutaj

100% PURE KREM POD OCZY Z ORGANICZNYMI ZIARNAMI KAWY
 
Kolejny mega wydajny produkt. Niby 8 ml, a dzięki swojej lekkiej i lejącej konsystencji potrzeba niewiele produktu do aplikacji. Tym samym kosmetyk wystarczył mi na pół roku używania. Na pewno przetnę opakowane by wydobyć resztki, ale już mam w zanadrzu nowy, bardzo ciekawy krem. Myśląc o 100% Pure znów nasuwa mi się myśl, że nie ma co oceniać wydajności kosmetyku po pojemności. Kupiłam go z przeświadczeniem, że wystarczy na 3 miesiące, a służył drugie tyle. Jeżeli lubicie zmieniać kosmetyki to gorąco polecam Wam właśnie kupno tej małej objętości. Jeżeli do niego wrócę to tylko po 8 ml tubkę.

Recenzja tutaj

DOUCES ANGEVINES FLUID DO TWARZY AUBE D'ETE ORAZ FLAMENCA

Nie liczę już opakowań zużytych fluidów do twarzy. Uwielbiam i kupuję non stop. Aby jednak mi się nie znudziły stosuję na przemiennie różne rodzaje. Taka kombinacja sprawdza się u mnie idealnie. Póki nie znajdę nic lepszego, te buteleczki będą nieodłącznym elementem mojej półki z pielęgnacją twarzy. Jeżeli lubicie olejki do twarzy, to koniecznie wypróbujcie fluidy, to zdecydowanie wyższy poziom kosmetyku w tej formie.

Recenzja tutaj

SYLVECO LIPOWY PŁYN MICELARNY
 
Lipowy micel kończy moją nie do końca przyjemną i satysfakcjonującą przygodę z płynami micelarnymi. Może kiedyś w dalekiej przyszłości, skuszę się znowu na kosmetyk w tej formie. Póki co, trafiają chyba na sam dół listy ulubionych rodzajów produktów do oczyszczania twarzy. Są chyba gorsze niż żele, które jak dotąd były najbardziej nielubianymi przeze mnie kosmetykami. Przed żelami jest jeszcze szansa w postaci produktu od marki Avalon Organics, który będzie w nowościach marca.

Recenzja tutaj

DOUCES ANGEVINES FLUID DO CIAŁA MIŁOŚĆ TRZECH POMARAŃCZY 
 
Znowu Douces Angevines. W przedostatnim wpisie pojawiła się recenzja i tym samym rzutem na taśmę produkt załapał się do denka. Co tu dużo mówić, lubię tę markę za świetną jakość i oryginalne zapachy. Na upartego mogłabym używać tylko kosmetyków marki Douces Angevine, Evolve Organic Beauty, Akamuti, RMS Beauty. Ich asortyment by mi w zupełności wystarczył. No ale jest tyle ciekawych marek, że siłą rzeczy trzeba wypróbować nowości;)

Recenzja tutaj

To wszystko co zużyłam i udało mi się zachomikować. Przyznaje, że fajnie jest powrócić do niektórych produktów oraz wyłapać nowe spostrzeżenia przy końcu opakowania. Dajcie znać, czy miałyście może któryś z produktów i jakie są wasze wrażenia.

Komentarze

  1. Peeling pomarańczowy musi być świetny. Nie znam tej marki ale na pewno przyjrzę jej się bliżej. O kremie kawowym 100 % Pure czytałam wiele dobrego. Jak wykończę swój z Organique to może się na niego skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling jest warty wypróbowania;) Pięknie pachnie, działa i jest bardzo wydajny :) Krem pod oczy tak samo, zapach, działanie- super! Są kosmetyki, które trzeba sprawdzić :D

      Usuń
  2. Douces angevines są cudne! Genialna marka.
    Peeling akamuti strasznie mnie zaciekawił.
    I mam tak samo jak Ty, co za długo to za nudnie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) Jedna z moich ulubionych :)
      Peeling polecam, świetny ;) Akamuti jest niepozorne, sama trochę wahałam się czy cokolwiek zamawiać, ale pozytywne opinie rozwiały moje wątpliwości i dobrze;)
      Właśnie, jak coś się nie chce mi skończyć to mnie zaczyna denerwować :P

      Usuń
    2. Chyba mydło różane akamuti mam w zapasach :)))))

      Usuń
  3. Ja też nie lubię chomikować kosmetyków, szczególnie pustych albo prawie pustych opakować. Dlatego nie ma u mnie denek, no nie mogę i już:)
    Szybko zużyłaś ten micel!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co będę chomikować te opakowania, (choć to wbrew mojej naturze) ale czasami przyznaje korciło mnie coś jeszcze dodać o niektórych produktach, podsumować itp., więc jedynie w tym widzę światełko dla denka;P
      Zresztą zawsze mogę przestać je tworzyć jak puste opakowania mnie zbytnio zaczną irytować :D
      Micel szybko zużyłam, bo lałam go na potęgę, by jak najszybciej rozpuścić tusz z oka, bez pocierania wacikiem. Na samą myśl o zmywaniu oczu micelem miałam dość... No i chciałam go jak najszybciej wykończyć:P

      Usuń
  4. Bardzo, bardzo cieszę, że się przydałam na coś (miejmy nadzieję dobrego :D). To teraz będę męczyć, byś zużyte opakowania wykorzystywała do własnych diy! :DD
    Bananowy olejek Purechimp też mam na oku już chwilę, ale jeszcze nie naszło mnie konkretnie na Love Lula. Może akurat będziesz miała pierwsza.. i poczytam zanim kupię? :DD Akamuti muszę umieścić na oficjalnej liście, bo tak mi utkwił, że aż się ostatnio złapałam na tym, że zaczęłam kombinować co by tu jeszcze z tego Ecco Verde.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nieee, na to się chyba nie dam namówić:D
      Myślę o tym bananie, ale dalej mnie zastanawia co nie podeszło mi w tej paście bananowej :| gliceryna odpada, bo była w innych kosmetykach, jakie stosowałam i było ok. Nieśmiało stawiam na banan w składzie, jeśli mam rację, to olejek też będzie wtopą :( Dylematy...
      Tam jest dużo fajnych rzeczy:D Akamuti spróbuj ;) Ja nie mam póki co nic do zarzucenia tym produktom;)

      Usuń

Prześlij komentarz

POPULARNE POSTY