DR. SCHELLER BALSAM DO RĄK Z NAGIETKIEM

Tak jak już kiedyś wspominałam, mam kłopotliwą skórę rąk, bardzo wrażliwą na zmianę temperatury, mydła w płynie o wątpliwym składzie, detergenty czy kurz. Oczywiście zawsze sprzątam w rękawiczkach, a gdy mam styczność z zakurzonymi starymi przedmiotami często myje dłonie, bo niemal natychmiast czuję swędzenie i pieczenie. Pomimo wiedzy czego unikać, regularnie stosuję krem do rąk. Przed każdym wyjściem z domu, niezależnie od tego jaka jest pora roku, kremuję dłonie i obowiązkowo kładę grubszą warstwę kosmetyku przed snem. Jedyne co ulega zmianie to sam produkt, który dobieram według pory roku. Tak więc z myślą o zimie, wybrałam nagietkowy balsam do rąk marki Dr. Scheller.


Informacje o produkcie:
Intensywna ochrona dla popękanych, spierzchniętych rąk. Wyciąg z nagietka koi, witamina A dba o odporność skóry dłoni. Balsam tworzy warstwę ochronną na skórze.

INCI:
Aqua (Water), Glycerin, Cetearyl Alcohol, hydrogenated palm glycerides, Sodium Dihyroxycetyl Phosphate, Calendula OffIcinalis (Calendula) Flower Extract, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Allantoin, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate (Vitamin C), Ascorbic Acid (Vitamin C), Citric Acid, Alcohol, Caprylic/capric Triglyceride, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Parfum (Fragrance)


Pojemność: 75 ml
Cena: 12 zł

 
Z reguły unikam zakupu kosmetyków z lakonicznym opisem ich działania na stronie sklepu. Tym razem jednak obecność nagietka w składzie dawała mi obietnicę skuteczności. Z drugiej jednak strony, krem ma tak niską cenę, że myślała: "nie, to nie może się udać". Unikam jak ognia tanich kosmetyków, jestem przekonana i nauczona własnym doświadczeniem, że tanie kosmetyki są nic nie warte i szkoda wydawać na nie pieniędzy. Z reguły płacimy wówczas dwa razy, pokrywając summa summarum koszt droższego produktu. Jak? Wyjaśniam:

Kupujemy krem za 15 zł zamiast kremu np. za 30 zł lub 35 zł. Nasz tani krem się nie sprawdza, kupujemy następny i już nie tak tani, np. za 20 zł. Obywa są przeciętne, stosujemy je na siłę, oddajemy koleżance lub co gorsza jeden wyrzucamy, a finalnie zapłaciliśmy za nie tyle, co za jeden dobry kosmetyk, który można było kupić od razu. Reguła ta sama dla innych rodzajów  kosmetyków.

W przeszłości taka sytuacja była u mnie normą, za każdym razem chcąc zaoszczędzić, wybierałam coś taniego, a następnie czym prędzej kupowałam kolejny kosmetyk, bo ten poprzedni w najlepszym wypadku nie robił nic, w najgorszym szkodził. Gdy się zorientowałam, że kupuję jednak drożej, zaczęłam wybierać droższe kosmetyki i w 95% zawsze były warte swojej ceny. Czasami zdarza mi się wybrać coś taniego, ale zawsze jest to podyktowane składem, albo przeznaczeniem produktu.


Wracając do kremu, kupiłam go przez nagietek oraz witaminę A w składzie, nie mając większych w stosunku co do niego wymagań. Sam kosmetyk pachnie nawet przyjemnie, ale odrobinkę sztucznie. Zapach nie jest uciążliwy, ale z pewnością nie należy do tych z gatunku: piękne oraz zapadające w pamięć. Krem ma żółty kolor i bardzo treściwą konsystencję. Przypomina trochę masło albo wazelinę. Dosyć topornie się rozsmarowuje i długo wchłania, pozostawiając wyczuwalną oraz lekko klejącą warstwę na skórze. Po dłuższej chwili lepkość znika, ale uczucie filmu pozostaje. W tej kwestii przypomina mi drogeryjne kremy naładowane silikonami, gdzie ich pozorne działanie wychodzi na jaw w trakcie mycia rąk. Zmywając z rąk silikonową chemię, mamy dłonie w takim samym stanie jak przed nałożeniem kremu. Obawiałam się właśnie takiego efektu w tej cenie produktu, ale jednak bezzasadnie. Krem działa i z każdą następną aplikacją poprawia stan skóry rąk. Bardzo szybko radzi sobie z podrażnionymi, suchymi i spierzchniętym dłońmi. Nawet zaryzykuję stwierdzenie, że długotrwale nawilża, bo zdecydowanie rzadziej w ciągu dnia sięgam po krem, niż zwykle miałam to w zwyczaju.  Niestety przez tłustawy film i długie wchłanianie, średnio sprawdza się przed wyjściem z domu, ale można sobie z tym poradzić nakładając absolutne minimum produktu lub robiąc to chwilę wcześniej. Na noc jednak jest w sam raz, bo aplikując grubszą warstwę, mam coś w rodzaju ochronnych rękawiczek. Kosmetyk dzięki temu w trakcie snu powoli wchłania się w skórę rąk.

Kremu używam od połowy października i przypuszczam po wadze opakowania, że zostało mi ok 1/3 tubki. Jak na pojemność 75 ml, to dobry wynik. Innym plusem jest niewątpliwie samo zamykanie, nie ma tutaj zakrętki (której nie znoszę, bo zawsze wypada mi z rąk :P), ani butelki typu air-less, (która jest mało praktyczna, gdy chcemy wcisnąć krem do małej torebki), lecz najzwyklejszy "klik", czy jakoś tak ;)

Doceniam ten kosmetyk za działanie, ale nie bardzo mogę polubić jego sposobu aplikacji i długiego wchłaniania. Tak jak pisałam, nie miałam szczególnych wymagań poza zawartością nagietka oraz witaminy A.

W tej cenie nie oczekujcie pięknego zapachu, lekkiej i szybko wchłaniającej się konsystencji oraz ładnego opakowania. Otrzymujemy wyłącznie działanie, zatem pod tym kątem mogę produkt polecić.

Ciekawa jestem co myślicie ;)

Komentarze

  1. Bałabym się polecić Ci jakiś produkt do pielęgnacji dłoni:D
    Ja miałam chyba zieloną wersję tego kremu i bardzo go lubiłam, ale ja nie mam wysokich wymagań jeśli chodzi o kremy do rąk:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety tak :/ muszę być wymagająca i wybredna aby dłonie dobrze wyglądały ;)

      Usuń
  2. O kurczę, brzmi rzeczywiście bardzo wydajnie skoro używasz go od października! Żaden mój kremik nie przetrwał miesiąca! ;D Toporne rozsmarowywanie jednak chyba trochę mnie przerasta ;) O takie rozwiązanie jestem w stanie pokusić się wyłącznie kiedy moje dłonie mają kryzys, a ja mam jakiś marny kremiś na stanie. Kładę masłową warstwę na krem na noc ;) Polecam i Tobie jak kiedyś będzie gorzej :)
    Za to ten nagietkowy kolor konsystencji jest urzekający ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wydajny, bo na co dzień nie da się go dużo nałożyć. Jest wówczas nie do rozsmarowania... Muszę przyznać, że odkąd go używam to nie muszę już tak często sięgać po krem w ciągu dnia, a w moim przypadku to ogromny sukces.
      Też zawsze w kryzysowych sytuacjach ładowałam ile wlezie kremu :D

      Usuń

Prześlij komentarz

POPULARNE POSTY