DOUCES ANGEVINES MASECZKA OPALINE - IDEALNA

Maseczki z glinki towarzyszą mi w zasadzie od samego początku przejścia na naturalną pielęgnację. Nie wiem skąd się o nich dowiedziałam, ale kupowałam je non stop. Najczęściej wybierałam glinkę zieloną, beloun oraz rhassoul, znacznie rzadziej białą, a inne niespecjalnie mnie interesowały. Zawsze jednak były to glinki w proszku. Raz kupiłam zieloną w paście z powodu wyjazdu na wakacje, gdzie nie chciało mi się dodatkowo zabierać akcesoriów do przygotowywania produktu. Poza tym jednym wyjątkiem, każdorazowo przygotowywałam maskę sama. Jedynym minusem jaki zauważyłam było ich szybkie zastyganie i ściągnięcie skóry. Oczywiście zawsze spryskiwałam twarz wodą czy hydrolatem, ale im więcej psikałam to maska szybciej wysychała. Dopóki moja cera była mieszana i problematyczna, niespecjalnie przeszkadzało mi lekkie ściągnięcie cery. Aktualnie unikam kosmetyków, które mogłyby powodować taki efekt dodatkowo wysuszając skórę. W związku z tym stosowanie samych glinek już tak bardzo mnie nie satysfakcjonuje, a znalezienie takiej, która dobrze oczyści i nie wysuszy cery, to szukanie igły w stogu siana. Skoro glinka solo nie, to może w połączeniu z innymi składnikami? Wybrałam zatem maseczkę Opaline jednej z moich ulubionych marek Douces Angevines.


Informacje o produkcie:
W ciągu kilku sekund zamienisz Opaline w oczyszczającą i detoksykującą, a zarazem bardzo delikatną oraz świeżą maseczkę. Biała glinka, owies, słodka pomarańcza i kanarecznik sprawią, że Twoja skóra będzie doskonale oczyszczona, rozjaśniona oraz zmiękczona. Maseczka jest odpowiednia dla każdego rodzaju skóry, także dla mężczyzn i nastolatków. Stosować o każdej porze roku, zwłaszcza wiosną i latem.

INCI:
kaolin (glinka biała), avena sativa* (owies zwyczajny), canarium luzonicum (kanarecznik), citrus dulcis* (słodka pomarańcza)
* Składnik z rolnictwa ekologicznego

100% wszystkich składników pochodzenia naturalnego
10,15% ogółu składników pochodzi z upraw ekologicznych


Pojemność: 50 g
Cena: 88 zł


Maseczkę otrzymujemy w plastikowym zakręcanym pudełeczku, z dodatkowym wieczkiem zabezpieczającym przed rozsypaniem się kosmetyku. Tym co lubię najbardziej poza działaniem tej maski jest jej zapach. Zaraz po otwarciu opakowania uderza fala niesamowicie odprężającego, delikatnego i pięknego aromatu z nutką cytrusów. Ten zapach to mistrzostwo świata wśród glinkowych masek. Unosi się dookoła cały czas, począwszy od przygotowywania maseczki, po jej aplikację, trzymanie na skórze i zmywanie. Złapałam się na tym, że znacznie chętniej sięgam po tę maskę niż jest to konieczne, właśnie przez ten zapach. Już samo jej przygotowywanie jest przyjemnością, a to dopiero początek.


Kosmetyk należy wymieszać z wodą w proporcji 2 łyżeczki maseczki i 3 łyżeczki wody, następnie grubą warstwą nakładać na twarz. Wychodzi duża porcja, która wystarcza mi na twarz, szyję i dekolt. Czasami pozwalam sobie na takie kompleksowe spa, ale na co dzień mieszam 1 czubatą łyżeczkę Opaline z 2 łyżeczkami wody, zwracając uwagę na to, aby uzyskać gęstą konsystencję. Im rzadsza, tym oczywiście trudniej się ją nakłada, bo spływa z twarzy i szybciej zasycha. Zachowując odpowiednie proporcje maska jest idealna. Nakładam ją pędzelkiem, trzymam mniej więcej 10 minut i spłukuje ciepłą wodą. Co ciekawe nie ma potrzeby dodatkowego spryskiwania twarzy. Maska tężeje, ale nie tak jak klasyczna glinka. Po jej spłukaniu twarz jest doskonale oczyszczona, miękka i jasna, bez nawet najmniejszego śladu przesuszenia lub podrażnienia skóry. Drobne zmiany, czy niedoskonałości są uspokojone i szybciej znikają, a przebarwienia delikatnie bledną. Na następny dzień, cera dalej ładnie wygląda, jest świeża oraz promienna. Bardzo podoba mi się to jak moja skóra wygląda po tej masce.

Producent zaleca stosowanie jej co dwa tygodnie, ja oczywiście się do tego nie stosuję;). Tak mi się ten kosmetyk spodobał, że gdy czas pozwala, używam go co dwa lub trzy dni, w innym wypadku obowiązkowo raz na tydzień. Pomimo ewidentnego nadużywania maski nie zauważyłam efektów ubocznych, poza szybszym ubywaniem produktu.


Niech Was nie zwiedzie pozornie mała 50g objętość. Zaczęłam używać tego kosmetyku na przełomie października i listopada, a skończyła mi się z końcem roku, czyli praktycznie po 2 miesiącach. Biorąc pod uwagę, że używałam jej częściej lub rzadziej, (z naciskiem na częściej :P) i w różnych ilościach, to jest moim zdaniem dobry wynik. Jeśli będziecie stosować się do instrukcji na opakowaniu, wystarczy Wam na dłużej.

Maseczkę uwielbiam! Ma zbawienny wpływ na moja skórę, a jej działanie potęguje wcześniejszy peeling twarzy. W dalszym ciągu używam Sweet Orange Facial Scrub marki Akamuti, recenzja tutaj, który spisuje się rewelacyjnie. Połączenie tych dwóch kosmetyków to magia. O zapachach nawet nie wspominając...

Jeśli lubicie maski na bazie glinki, to wypróbujcie Opaline. Zagości chyba na stałe w mojej pielęgnacji, tak jak podkład RMS w makijażu, bo właśnie zaczynam drugie opakowanie. Nie mogę się rozstać z tym zapachem i zrezygnować z jej właściwości;)

Jak Wam się podoba? Lubicie maseczki z glinki?

Komentarze

  1. lubię glinki, ale tę maseczkę widzę pierwszy raz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A niech Cię :-D Wiedziałam, że skończy się na wpisaniu produktu na wish listę.. właśnie tworzę Twoją indywidualną rubrykę ;-D
    Mam próbki tej maseczki w domu :-D ale po recenzji już wiem, że chcę całą :-D oczywiście wcześniej przetestuję.. choć musi troszkę poczekać, bo w tej strefie beauty jestem najbardziej obładowana :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moją indywidualną rubrykę??? O rany, cóż to jest? Brzmi intrygująco :D
      Oooo to jak sobie wypróbujesz daj znać;) Ja ją bardzo polubiłam :D

      Usuń
    2. Tak.. W zakładce Wish List na dole jest dział "Podłe Blogerki Kusicielki" 😂 Masz tam swoje miejsce.. ale dopiero tworzę listę. Sprawdzę na pewno.. mam 2 malutkie próbki i jedną Marice wyśle 😉

      Usuń
    3. Widziałam, widziałam :D Bardzo się cieszę, że zainteresowało Cię coś z moich polecanych kosmetyków ;)
      Nawiasem mówiąc, bardzo fajny pomysł z taką listą. Muszę pomyśleć nad czymś takim ;)

      Usuń
  3. Jestem straasznie leniwa, przez co wciąż nie do końca daję się przekonać konceptowi maseczek do rozrabiania.. :D Ale dobrym słowem i zapachem skutecznie przyciągnęłaś moją uwagę :D Będę miała ją w pamięci :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja jestem leniwa, bo mi się nie chce kręcić własnych kosmetyków;P
      Ty powinnaś to uwielbiać przecież :D
      Przez ten jej zapach, uwielbiam już samo przygotowywanie :D

      Usuń

Prześlij komentarz

POPULARNE POSTY