WHAMISA w wersji mini

Azjatyckie kosmetyki tkwiły  w mojej wyobraźni wyłącznie jako produkty z chemicznym i kiepskim składem. Nie wiem skąd to założenie, ale tak było. Pomimo tego, że bardzo ciekawiły mnie tego rodzaju produkty głównie ze względu na ich pochodzenie, nigdy nic nie kupiłam przez wzgląd na INCI. Sytuacja się zmieniła gdy natrafiłam na markę Whamisa. Składniki kosmetyków okazały się całkiem przyjemne, a dodatkowo wiele z nich jest dostępnych w małych opakowaniach. Wprost idealna sytuacja, aby wypróbować azjatyckie produkty. Zamówiłam Toner Deep Rich, ze względu na pozytywne opinie w sieci oraz Cleansing Oil do demakijażu twarzy, bo dawno nie miałam już olejku myjącego. Co więcej, opisy producenta mówią same za siebie. Należę do osób, które czytając informacje o danym kosmetyku, tworzą sobie w głowie wizję działania specyfiku. Jak można się domyślić, oczekiwałam zatem cudów:)


WHAMISA ORGANIC FLOWERS TONER Deep Rich
 
Informacje o produkcie:
Wyjątkowo delikatny toner przywracający skórze jej naturalne pH o niezwykle jedwabistej formule, miękko otulającej skórę. Zawiera wyciąg ze złocienia wielokwiatowego, łagodzącego stany zapalne, posiadającego silne właściwości anty-aging. Ekstrakt z owsa skutecznie nawilża przesuszoną skórę, sterole wzmacniają barierę naskórkową a zawarte w nim witaminy działają antyoksydacyjnie. Mniszek pospolity mineralizuje skórę, detoksykuje ją i zwęża rozszerzone pory. Redukuje również zmiany trądzikowe oraz plamy pigmentacyjne. Dla wszystkich typów skóry. 

INCI:
*Aloe Barbadensis Leaf Extract , *Chrysanthemum Morifolium Flower Extract, *Avena Sativa (Oat) Kernel Extract, *Lactobacillus/Chrysanthemum Sinense Flower Ferment Filtrate, *Lactobacillus/Nelumbo Nucifera Flower Ferment Filtrate, *Lactobacillus/Teraxacum Officinale (Dandelion) Rhizome/Root Ferment Filtrate, Galactomyces Ferment Filtrate, *Persea Gratissima (Avocado) Oil, *Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, *Aloe Barbadensis Leaf Juice, *Helichrysum Arenarium Flower Extract, *Brassica Oleracea Italica (Broccoli) Extract, *Glycerin, ☆ Propanediol, **Scutellaria Baicalensis Root Extract, **Paeonia Suffruticosa Root Extract, **Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Lithospermum Erythrorhizon Root Extract, Xanthan Gum, Aniba Rosaeodora (Rosewood) Wood Oil, *Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Oil, Cymbopogon Schoenanthus Oil, ***Fragrance (*Certified Organically Grown, **Natural Preservative, ***Natural Origin, ☆ Ecocert)

 
Pojemność: 20 ml; 120 ml
Cena: 14,90 zł; 149,00 zł


Do tonera podchodziłam mimo wszystko sceptycznie, głównie w obawie przed konsystencją produktu. Moja skóra najbardziej przyswaja hydrolaty oraz toniki z prostym składem, które szybko się wchłoną i nie zostawią żadnego, choćby minimalnego filmu na skórze. Gdyby nie mała pojemność, pewnie nigdy bym nie zaryzykowała zakupu pełnowymiarowego opakowania, a tak niewielka kwota za mini wersję nie stanowiła przeszkody.

Toner ma bardzo lejącą i odrobinę żelową konsystencję, jest mniej gęsty niż czysty żel hialuronowy, ale bardziej niż klasyczny tonik, czy hydrolat. Formuła jest odpowiednia, aby tak jak zaleca producent, wklepać produkt dłońmi w skórę. Kolejna specyficzną cechą jest zapach kosmetyku. Deep Rich pachnie bardzo intensywnie, ostro, trochę kwiatowo i cytrusowo. W składzie pozycja FRAGRANCE ma być pochodzenia naturalnego, a mnie osobiście zapach wydaję się sztuczny. Nie przeszkadza on przy aplikacji, ale może być uciążliwy dla wrażliwych nosów.

Jeżeli chodzi o samo działanie produktu, to jest tak silnie nawilżające, że moja skóra reaguje na nie błyszczeniem. Produkt nakładałam wyłącznie na wieczór, wklepując minimalną jego ilość w twarz, a rano skóra była dobrze nawilżona, ale niesamowicie się świeciła. Przez to, nie odważyłam się aplikować kosmetyku rano i profilaktycznie pozostałam przy stosowaniu go co drugi dzień. Poza niezaprzeczalnym intensywnym nawilżeniem, nie zaobserwowałam innych pozytywnych efektów działania tonera. Przyczyną jest zapewne zbyt rzadkie stosowanie kosmetyku :) Jedyną rzeczą, która mi niesamowicie przeszkadza, jest uczucie lepkości jakie pozostaje po nałożeniu produktu. Pomimo tego, że kosmetyk szybko się wchłania, twarz nieprzyjemnie się klei. Próbowałam nakładania tonera na zwilżoną skórę, ale efekt był ten sam. Jest to dla mnie na tyle irytujące, że poprzestanę na małym 20 ml opakowaniu, które kupiłam.

WHAMISA ORGANIC FLOWERS CLEANSING OIL
 
Informacje o produkcie:
Bazą tego myjącego olejku jest olej z orzechów leszczyny pospolitej, bogate źródło witaminy C i E, aminokwasów, minerałów takich jak wapń, magnez i cynk. Olej wykazuje silne działanie przeciwzapalne, ściągające i tonizujące. Oliwa oraz olej z awokado silnie regenerują, nawilżają, wygładzają i uelastyczniają skórę. Wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej posiada właściwości przeciwalergiczne i przeciwzapalne, rozjaśnia plamy pigmentacyjne oraz zapobiega ich tworzeniu. Olejek wnika głęboko w pory i skutecznie wymywa z nich sebum, makijaż i inne nagromadzone zanieczyszczenia. Pozostawia skórę miękką, nawilżoną i ukojoną. Jest pierwszym etapem demakijażu. Po olejku zalecamy użycie Organic Flower Ferment Form Cleansing Cream.

INCI:
*Corylus Avellana (Hazel) Seed Oil, ☆Caprylic/Capric Triglyceride, *Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, *Persea Gratissima (Avocado) Oil, *Camellia Japonica Seed Oil, *Argania Spinosa Kernel Oil, *Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, **Scutellaria Baicalensis Root Extract, **Paeonia Suffruticosa Root Extract, **Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, *Lactobacillus/Chrysanthemum Sinense Flower Ferment Filtrate, *Lactobacillus/Nelumbium Speciosum Flower Ferment Filtrate, *Lactobacillus/Dandelion Leaf/Root Extract Ferment Filtrate, Aniba Rosaeodora (Rosewood) Wood Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Geranium Maculatum Oil, ***Fragrance (*Certified Organically Grown ** Natural Origin **Natural Preservative ***Natural Fragrance)


Pojemność: 20 ml; 150 ml
Cena: 14,90 zł; 149,00 zł


Olejku myjącego byłam bardzo ciekawa. Lubię taka metodę oczyszczania twarzy, a już dawno nic podobnego nie miałam. Cleansing oil pachnie bardzo podobnie do tonera, z tym że tutaj zapach jest nieco delikatniejszy i można go polubić. Kosmetyk ma ciekawą konsystencję, wizualnie przypomina olejek, natomiast w dotyku jest bardzo aksamitny, lekki i daleko mu do charakterystycznej dla olei tłustości. Po nałożeniu na suchą skórę twarzy, należy emulgować go letnią wodą by zmyć cały makijaż. Kosmetyk jest wydajny i skuteczny, bo już niewielka ilość wystarczy, aby dobrze oczyścić twarz. Olejek dobrze się zmywa, nie pozostawiając żadnego filmu na skórze. Cera jest doskonale oczyszczona, ale w moim przypadku jest na granicy przesuszenia. Produkt w przeciwieństwie do tonera, nie nawilża skóry. Świetnie sprawdza sie do oczyszczania i na tym koniec jego roli. Lubię gdy kosmetyki na każdym etapie pielęgnacji nawilżają moja skórę, bez względu na to, czy stosuje peeling, wieczorny demakijaż czy maseczkę oczyszczającą. Żałuję, że tej cechy zabrakło w tym olejku, bo produkt byłby wówczas świetny.


Ponarzekam jeszcze na opakowania miniatur. To zwykłe buteleczki z zakrętką, bez dozownika. Bez względu na to jaką pojemność kupujemy, dozownik powinien być taki sam lub chociaż podobny do tego w pełnowymiarowym opakowaniu. Konsystencje obu kosmetyków są na tyle lejące, że wystarczy odrobina nieuwagi i wylewamy produkt na podłogę, tak jak zrobiłam to przy okazji stosowania tonera :D

Pomijając kwestię opakowań, kosmetyki kuszą szatą graficzną, pochodzeniem i orientalnym klimatem. Po zużyciu dwóch miniatur ciężko mi stwierdzić, czy są warte swojej ceny. Niewykluczone, że skuszę się jeszcze kiedyś na jakiś produkt  w wersji mini, ale azjatyckie specyfiki póki co zostaną bliżej końca mojej "chciej listy". Na dodatek wątpliwa pozostaje kwestia nietestowania tych kosmetyków na zwierzętach. Wolałabym używać kosmetyków z jednoznaczną deklaracją cruelty free bez żadnego "ale".

Mimo wszystko, jeżeli ciekawią Was produkty Whamisa warto spróbować, tym bardziej, że wiele z produktów można nabyć w małych pojemnościach i za niewielkie pieniądze.

Używanie azjatyckich kosmetyków?

Komentarze

  1. Ooo... proszę! A miałam taką chęć na ten toner! ostudziłaś moje zapały ale to bardzo dobrze, bo lepiej warstwy na skórze nie lubię i w tej sytuacji zdecydowanie wcześniej sprawdzę miniaturkę ;-) Olejki również uwielbiam i cieszy mnie w tym przypadku łatwość zmycia bez lepiej warstwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak najpierw zacznij od miniaturki. Może u Ciebie lepiej wypadnie, tak jak Ci pisałam, mam wybredną skórę:P
      Olejek pod względem zmywania go z twarzy jest extra, żadnej tłustej i lepiej warstwy. Zmywa się całkowicie wyłącznie z użyciem wody, bez dodatkowych ściereczek, szmatek itp..

      Usuń
    2. Na stronie Azjatycki Dom Piękna i Skin79 jest rabat 5% na zakupy (chyba bez względu na wartość zamówienia, ja przynajmniej gdy zamawiałam z niego skorzystałam). Widziałam, że toner Deep Rich jest niedostępny, ale są jeszcze inne dwa rodzaje + dostępny jest ten olejek myjący. Można kupić nieco taniej póki są :)

      Usuń
  2. Rzeczywiście ładne te składy! Mimo Twoich wrażeń mnie ten tonik dość mocno mnie zaciekawił. Moja wiecznie przesuszona twarz już wie, że to co lepkie często niesie ukojenie i nawilżenie :) I ta konsystencja żelowa też brzmi fajnie. Tylko nie lubię ze świecącą twarzą wstawać.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to co lepkie zawsze niesie spustoszenie, a twarz reaguje na takie cuda świeceniem. Wypróbuj miniaturkę, a nóż Ci się sprawdzi :)

      Na stronie Azjatycki Dom Piękna i Skin79 jest rabat 5% na zakupy (chyba bez względu na wartość zamówienia, ja przynajmniej gdy zamawiałam z niego skorzystałam). Widziałam, że toner Deep Rich jest niedostępny, ale są jeszcze inne dwa rodzaje + dostępny jest ten olejek myjący. Można kupić nieco taniej póki są :)

      Usuń
  3. Też miałam na nie ochotę ale właśnie niestety nie są cruelty free ponieważ są obecne na rynku chińskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dlatego aż tak bardzo do nich mi się nie pali. Jest taki wybór kosmetyków cruelty free, że nie ma czego żałować 🙂

      Usuń
    2. Dokładnie, wybór jest tak duży, że aż nie wiadomo na co się zdecydować:D

      Usuń

Prześlij komentarz

POPULARNE POSTY