ZUII- Naturalny wydłużający tusz do rzęs

Do tej pory poza perfumami, jedynie tusz do rzęs trzymał mnie przy tradycyjnych kosmetykach kolorowych. Bardzo dawno temu, kupowałam naturalne tusze do rzęs ale nie owijając w bawełnę, wszystkie były beznadziejne. Rzęsy wyglądały jak niepomalowane, maskary się rozmazywały i odbijały na dolnej powiece. Jedynym słowem- koszmar. Wybór w asortymencie również był skromny, więc zrażona do naturalnych tuszy, kupowałam te ogólnodostępne, ale raczej górnopółkowe np. Lancome, Dior itp. Tusze spełniały swoje zadanie, nie podrażniały moich oczu i temat się zakończył. Jednak jako zagorzała zwolenniczka naturalnej pielęgnacji, czułam niedosyt. Biorąc pod uwagę ciągle rozwijający się asortyment w naturalnej kolorówce, postanowiłam jeszcze raz spróbować z naturalnymi tuszami do rzęs. Pierwsza w ręce wpadła mi maskara marki Avril. Bardzo szybko jednak okazało się, że tak jak moje poprzednie naturalne egzemplarze, tusz był niewypałem. Nie czekając aż się skończy, kupiłam tusz wydłużający marki Zuii. Tym razem wybór był o niebo lepszy.


Informacje o produkcie:
Naturalna wydłużająca maskara nadaje długości  i ładnie podkreśla włoski aż od nasady. Stworzona na bazie  surowców pochodzących z certyfikowanych upraw organicznych, takich jak: wosk pszczeli, pokrzywa bogata w minerały i witaminy , skrzyp wzmacniający elastyczność i sprężystość . Ponadto organiczny tusz do rzęs zawiera odżywczą witaminę E.
Formuła maskary do rzęs jest łagodna dla wrażliwych oczu. Pięknie pachnie olejkiem eterycznym z róży damasceńskiej.
Gumowa szczoteczka ułatwia aplikację, dokładnie rozdziela włoski i pokrywa je tuszem już od nasady, co pozwala na perfekcyjne podkreślenie głębi oka.

INCI:
Cera alba (natural beeswax)*, aqua, glycerin*, alcohol*, pelargonium graveolens (geranium) flower oil*, theobroma cacao (cocoa) seed butter *, rosa damascena (rose) flower oil*, cymbopogon martini (palmarosa) oil*, rosemarinus officinalis (rosemary) flower extract *, camellia sinensis extract *, aloe barbadensis leaf (aloe vera) juice *, urtica dioica (nettle) leaf extract *, copernicia cerifera (carnauba) cera *, cellulose, cetearyl alcohol, tocopherol, lonicera caprifolium (honeysuckle) extract*, stearic acid, kaolin
+/-:
CI 77491, CI 77492, CI 77891, CI 77499
* Certified Organic ingredients

Składniki:
Wosk pszczeli, woda, gliceryna*, alkohol*, olejek geraniowy*, masło kakaowe*, olejek z róży damascena, olejek eteryczny palmarozowy*, ekstrakt z zielonej herbaty, sok z aloe vera*, ekstrakt z liści pokrzywy*, wosk carnauba*, guma celulozowa, alkohol cetylostearylowy, tokoferol, ekstrakt z wiciokrzewu przewierceń, kwas stearynowy, glinka biała
* Certyfikowane składniki organiczne


Pojemność: 7 g
Cena: 89 zł

 
Zacznę od tego, że poza pogrubieniem i podkręceniem rzęs, tusz nie może odbijać się pod okiem. To najważniejsza dla mnie rzecz, która z miejsca dyskwalifikuje dany kosmetyk. Mam raczej długie rzęsy i stąd większość tuszy, przy mruganiu okiem po prostu się odbija. Nie ma dla mnie nic gorszego, ani bardziej denerwującego, niż tzw. "panda" pojawiająca się w ciągu 30 minut od pomalowania rzęs. Tusz Zuii w tej kwestii bardzo u mnie zapunktował. Poza tym, że się nie odbija, pięknie podkreśla oko, a rzęsy są pogrubione i ładnie rozdzielone. Aplikacja nie stanowi najmniejszego problemu. Tusz posiada długą, silikonową szczoteczkę, która nabiera idealną porcję tuszu. Jedną stroną szczoteczki maluję jedno oko, a drugą stroną drugie. Następnie znowu nabieram tusz i ponownie nakładam. W ten sposób, mam idealnie pomalowanie i nieposklejane rzęsy.  Tak naprawdę, tusz zachowuje się jak inne maskary, z tą różnicą, że posiada naturalny skład i piękny różany zapach. W tej kwestii bardzo przypomina mi Lancome Hypnose Doll Eyes. Tam zapewnie różana woń była sztuczna, natomiast w przypadku tuszu Zuii, mamy aromat pochodzący z olejku.

Tuszu używam już ponad dwa miesiące. Przez ten czas nie zauważyłam, aby zmieniła się jego konsystencja, czy właściwości. Niedawno jedynie zaobserwowałam, że pod koniec dnia, tusz minimalnie zaczął się osypywać. Poza tym, nie mam uwag. Zważywszy na fakt, iż jest to naturalna maskara, całokształt robi wrażenie.


Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z maskary Zuii. Nie wiem kiedy mi się skończy, ale powoli rozglądam się już za kolejnym tuszem do rzęs. Ciekawa jestem co w ofercie mają inne marki.

Używacie naturalnych tuszy do rzęs?
Może macie do polecenia sprawdzony, naturalny tusz do rzęs?

Komentarze

  1. Czuję się zachęcona do zakupu. Miałam dokładnie takie same problemy z naturalnymi tuszami, a także podobne oczekiwania(tylko zamiast podkręcenia oczekuje wydłużenia). Następnym razem skuszę się na Zuii, chociaż muszę przyznać, że tusz do rzęs to ruletka...popatrz u ilu osób tusz Avril to ideał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tusz mogę polecić, u mnie się sprawdził ;) Ale tak jak piszesz, tusz to ruletka. Zresztą w przypadku kosmetyków może być tak samo. Jeden będzie zachwycony, a drugi powie, że ma bubel ;)
      O tuszu Avril czytałam dużo pozytywnych komentarzy, kupiłam bez zastanowienia. Dobrego słowa o nim powiedzieć niestety nie mogę, to był jeden z najgorszych tuszy, jakie kiedykolwiek miałam :/ Wyleciał do kosza jak tylko przyszło zamówienie z Zuii :D

      Usuń
  2. Wiesz w przypadku kosmetyków to jest tak, że mogę mniej więcej ocenić, że u kogoś dobrze sprawdzają się te kosmetyki co i u mnie, podobne kosmetyki dajmy na to uczulały, nie działały dobrze itd. W przypadku tuszy jest gorzej...
    No ja też o Avril nie mogę powiedzieć dobrego słowa, a myślałam, że to przez felerny egzemplarz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę za bardzo uogólniłam. Zgadzam się w 100%, kosmetyki można mniej lub bardziej wysondować po opiniach innych, a już tym bardziej jak ktoś ma podobny typ skóry itp... ;) Teraz jakiego tuszu używasz?

      Usuń
    2. A już myślałam, że to tylko ja mam takie dziwne rzęsy:)
      Męcze Avril(kupiłam drugie opakowanie bo myślałam, że pierwsze było felerne) i mam jeszcze Kiko pogrubiający ale też średnio jestem zadowolona...

      Usuń
    3. Nie, nie, to tusz jest dziwny ;P
      O Kiko nie słyszałam. Poluj na promo w Zuii, nie pamiętam już za ile kupiłam tusz, ale na pewno był jakiś rabat i nie wyszło źle ;)

      Usuń
    4. Wiesz, zdziwiłam się, że wszystkim pasuje, a mi nie:P
      A gdzie upolowałaś Zuii? widziałam ich na Naturativ...

      Usuń
    5. Tak, tusz kupiłam na Naturativ. Kosmetyki są dostępne tylko tam, ponieważ Aromeda jest ich oficjalnym dystrybutorem.

      Usuń
  3. Z naturalnymi nie miałam do czynienia głównie za sprawą opinii na ich temat. Mało kto jest z tego typu tuszu zadowolony a sporą część wraca do tradycyjnych wersji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że po przygodzie z tuszem Avril, miałam ochotę biec do Sephory. Jednak natknęłam się na szereg pozytywnych opinii o tym tuszu i stwierdziłam, że Avril nie może przesądzać o całokształcie reszty maskar :P Kupiłam Zuii i jestem zachwycona, tusz przez cały okres użytkowania nie zgęstniał, co często towarzyszyło tym drogeryjnym i droższym.
      Zuii można kupić w dobrej cenie, trafiając na kod rabatowy od Naturativ. Przy takiej okazji myślę, że warto spróbować ;)

      Wkręciłam się w naturalne tusze i mam teraz ochotę na maskarę od 100% Pure ;D

      Usuń

Prześlij komentarz

POPULARNE POSTY